Jak pięknie jest w PZK…

Czy w Polskim Związku Krótkofalowców rzeczywiście jest tak świetnie i cukierkowo jak pisze Piotr SP2JMR?

Canterlot_Castle_Rainbow_Dash_3

W lutowym numerze Świata Radio ukazał się list Andrzeja SP9ENO, będący komentarzem do wywiadu jakiego udzielił dla Świata Radio v-ce prezes Polskiego Związku Krótkofalowców, Piotr SP2JMR.
Tekst listu Andrzeja – Sekretarza OT50 zamieszczamy poniżej.

 

Czytając wywiad v-ce Prezesa PZK , odnosi się właśnie takie wrażenie. Wszystko idzie w dobrym kierunku i byłoby nawet lepiej, gdyby nie grupa malkontentów i przeszkadzaczy. Dwóch delegatów z SP5, przy pomocy paru innych z SP9 i SP1 zmanipulowało pozostałych delegatów Zjazdu PZK, a Maciej SP9DQY zażądał usunięcia zapisów o sądzie koleżeńskim, co uniemożliwiło uchwalenie Statutu. Potem kilku działaczy powołuje OPOR, aby zaspokoić swoje ambicje i przejąć władzę. Nad kim czy nad czym to kolega v-ce prezes SP2JMR nie wie, ale pisze, bo to ładnie brzmi. Dalej jakaś EURA przeszkadza w funkcjonowaniu IARU, a skoro OPOR należy do EURA to zapewne OPOR jest organizacją wrogą dla PZK. Tylko czy OPOR faktycznie należy do jakiejś EURY?
A Leszek SP6CIK zaproponował podobno jakąś głupotę w opłacaniu składek PZK. Na dodatek głupotę uderzającą w członków oddziału, którego jest prezesem.
Tak w ogóle, to wszyscy myślący inaczej czy mający własne zdanie to wredni przeszkadzacze.
Czy nie żyjemy przypadkiem w Matrixie? . Czy z tym w ogóle warto polemizować?

Pomówmy o przyszłości PZK opierając się na faktach.

Stan obecny organizacji to w zasadzie brak organizacji. Nie funkcjonuje Zarząd Główny, a obecny Prezes SP7CBG próbuje obudzić czy pobudzić do życia Prezydium, po trzech kadencjach funkcjonowania w ramach „centralizmu demokratycznego”. Nikt nie próbuje nawet nadzorować czy koordynować funkcjonowania Oddziałów Terenowych, nikt nie próbuje także pochylić się nad klubami. Nikt nie próbuje nawet prowadzić jakiejkolwiek dyskusji programowej. Nikt też z kierownictwa organizacji takiej dyskusji nie próbuje inspirować. Brak jest klarownych i jednoznacznych procedur. Dominują problemy z wczoraj i z dziś. Nie ma myślenia i planowania jutra. Właściwie tę organizację trzeba zbudować od nowa bo przez trzy ostatnie kadencje wypleniono zupełnie pracę grupową, pracę zorganizowaną, zadaniową. Zrezygnowano zupełnie z czegoś tak zwyczajnego jak rozliczanie z wykonanej pracy.
Natomiast do rangi zasady podniesiono powiedzenie: „ze mną grzecznie bo ja społecznie”.
Obecna formuła funkcjonowania PZK nie pozwala też na realizowanie aktywności w ramach organizacji. Dowodem są chociażby grupy powstające do realizowania wąskich aktywności
poza strukturą PZK, jak np. ”Reaktywacja”. Powstają także autonomiczne, lokalne organizacje, jak np. Świdnickie Stowarzyszenie Centrum Radiokomunikacji Amatorskiej.
Jednym słowem kierowanie organizacją sprowadza się do prostego administrowania sprawami bieżącymi jak zbieranie składek i funkcjonowanie biura QSL. Cała organizacja funkcjonuje na granicy zauważalności przez społeczeństwo. Nikt lub co najwyżej prawie nikt o nas nie wie, o nas nie słyszał, wiec co prawda nikomu nie przeszkadzamy, ale też co najważniejsze nikomu do szczęścia nie jesteśmy potrzebni. A jak już coś słyszał, to myli nas z CB. Nasze kłopoty nie pojawiły się bynajmniej – jak chce Piotr SP2JMR- ostatnio i nie są one spowodowane bynajmniej działalnością mitycznych przeszkadzaczy z SP5. To trochę efekt zmian w 1992r. , po których nie mogliśmy odnaleźć się w nowej rzeczywistości, oraz styl i sposób funkcjonowania organizacji po Zjeździe w Kołobrzegu w 2000r. To od tego czasu przestaliśmy przykładać należytą wagę do wypełniania i realizowania zwłaszcza strategicznych uchwał zjazdowych, jeśli nie leżało to w interesie władz centralnych.
Jednym z najważniejszych celów statutowych organizacji jest obrona praw krótkofalowców i utrzymywanie stałych kontaktów i współpracy z organami administracji rządowej i samorządowej.
10 maja 2005 roku zawarte zostało porozumienie o współpracy, pomiędzy Prezesem Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP) ,Panem Witoldem Grabosiem i prezesem PZK.
Porozumienie przewidywało szeroką współpracę, a zwłaszcza przy tworzeniu nowych przepisów.
Dawało ono możliwości rozszerzania współpracy poprzez utworzenie zespołu czy komisji do roboczych kontaktów z URTiP, ale w praktyce nie zostało skonsumowane. Efekty tej „intensywnej” współpracy odczuwamy właśnie obecnie. Organizacja nie pracowała nad własnymi projektami zmian w prawie, tylko ograniczała się do biernego wyczekiwania na propozycje regulatora .
Kolejnym zaskoczeniem dla zajmującej się tylko sobą organizacji była nowelizacja ustawy o ochronie środowiska
A gdy już znalazła się grupa osób które problemem chciały się zająć, to kłopoty pojawiły się ze strony Prezydium ZG , które w ramach wspierania pracy zespołu, nie życzyło sobie , aby przewodniczącym zespołu został Witek SP9MRO.
A wszystko dlatego, że pyskaty i walący „kawę na ławę SP9MRO nie cieszył się zbytnią sympatią członków Prezydium.
Brak profesjonalizmu czy też głupota powodowana prywatą ?

Stosunki PZK z innymi organizacjami w przeszłości układały się różnie. Bardzo często była to „szorstka przyjaźń”. Ale był dialog. Co się więc stało, że powstało naraz Ogólnopolskie Porozumienie Organizacji Radioamatorskich w skład którego wchodzą m.in. przedstawiciele LOK i ZHP? Czyżby prawdą było, że powód to „arogancja władzy” po stronie PZK?
Tak czy owak-nie wdając się w szczegółowe rozważania, dlaczego to LOK i ZHP zaczęło nas nagle mniej lubić – należy stwierdzić, że tenże nic nie znaczący /wg v-ce prezesa SP2JMR/ OPOR prowadzi na terenie Sejmu i Senatu RP działania lobbystyczne i zaprasza naszą organizację w osobie Prezesa PZK do wspólnego prowadzenia tych działań.
Zaprasza dlatego, bo jest o parę długości przed nami /PZK/ do przodu w sformalizowaniu dostępu
do polskiego Parlamentu. Zaprasza też dlatego, że Prezesem PZK jest SP7CBG-człowiek mający zdolność porozumiewania się z innymi ponad podziałami. Dlatego też publiczne wypowiadanie się przez v-ce prezesa PZK, Piotra SP2JMR, w sposób drastycznie negatywny o podmiotach, które współpracują z Prezesem PZK w sprawach istotnych dla całego środowiska, należy ocenić jako bezmyślność lub też chęć popsucia tych kontaktów z pobudek osobistych.
Jako wielki sukces odniesiony w poprzednich kadencjach, odtrąbiono współprace z MON.
Dzięki tej współpracy możemy organizować obozy szkoleniowe w sportach obronnych oraz dostajemy sprzęt.. Organizacja pożytku publicznego jaką jest PZK, powinna aż do bólu dbać o transparentność i przejrzyste procedury.
Ale informacja o kryteriach przydziału 34 radiostacji -większość na pojazdach samochodowych- i lista beneficjentów publicznie dostępna nie jest.

Najnowszy sukces PZK i byłego Prezesa SP2JMR to budowa ośrodka szkoleniowo-sportowego i dx-ingu w Gminie Rudniki /ŁOŚ/.
To klasyczny przypadek radosnego i beztroskiego funkcjonowania naszej organizacji. Informację o zamiarze budowy Ośrodka można było usłyszeć wszędzie. Na samym ŁOŚ-u, na różnych zebraniach, spotkaniach i ogniskach. 19 maja 2012r , na XXI Zjeździe PZK uchwalono nawet stosowna uchwałę. Ośrodek miał mieć sale wykładowe, pokoje operatorskie, pokoje gościnne, zaplecze socjalne i techniczne oraz …. dwa maszty antenowe o wys. 35m.
Okazuje się, że budowano „zamki na piasku” lub gorzej bo „na wodzie.
Istniejący plan zagospodarowania przestrzennego zwyczajnie wyklucza budowanie na działce nr 968 cokolwiek trwałego, ze względu na jej położenie w strefie budowy „farmy wiatrowej”.

A może chodziło tylko o przedwyborczy PR?
Jak można odpowiedzialnie planować inwestycję własną na terenie mającym status terenu użyczonego , którego to termin użyczenia upływa 31 maja 2013r? Niefrasobliwość, bezmyślność, brak odpowiedzialności?

Kwestia siedziby sekretariatu to oczywiście problem dyskusyjny. To fakt, że w dobie rozwiniętych środków łączności i wszech obecnego Internetu nie stanowi to problemu. Tylko niestety nie w SP. W organizacji, w której procedura głosowania elektronicznego trwa prawie MIESIĄC i na dodatek jest zupełnie nie używana, trudno mówić o nowoczesnym funkcjonowaniu. Biorąc zaś pod uwagę fakt, że najistotniejsze sprawy dla środowiska załatwia się w Warszawie, to ten sekretariat nie może być zlokalizowany gdzieś na peryferiach Rzeczypospolitej. Inne, liczące się organizacje ogólnopolskie mają swoje siedziby w stolicy choć tez funkcjonują w dobie rozwiniętych środków komunikowania się. Chyba wiedzą co robią.
To tylko niektóre argumenty za sprowadzeniem sekretariatu w okolice Warszawy.
Czy kolejnym kamyczkiem w ogródku sukcesów Piotra SP2JMR będzie EMITEL? Ta spółka-córka TPSA została w 2011r sprzedana firmie MPE. Na obiektach EMITELa mamy trochę naszych stacji automatycznych czyli wszelkiego rodzaju przemienników. To stan w grudniu 2012. Czy tak samo będzie w styczniu 2013? Od czasu sprzedaży Emitela przez TPSA upłynęło tyle czasu, ze można było uniknąć grudniowej paniki. A może zwyczajnie nikt o tym nie pomyślał lub nikomu się nie chciało. Bo w organizacji, którą kieruje jeden człowiek i wszystko załatwia sam osobiście trudno jest niestety nad wszystkim zapanować, o wszystkim pamiętać i na wszystkim się znać.

Jaka więc jest przyszłość PZK?
Samotny Jurek SP7CBG wiele nie zdziała, nie miejmy złudzeń.
Jeśli nie będzie „trzęsienia ziemi”, a w tym niestety zmian personalnych, diametralnej zmiany pracy i funkcjonowania organizacji, to przyszłość PZK widzę w czarnych barwach. PZK nie zniknie, bo biuro QSL być musi bo jest i długo jeszcze będzie potrzebne. Ale organizacja będzie tkwić w błogim letargu samozadowolenia działaczy, z oczywistą stratą dla przeciętnego i niebogatego, często młodego radioamatora.

Niech więc nas Bóg ma w swojej opiece.
Nie wiem natomiast czego można w tej sytuacji życzyć niewierzącym.

Andrzej Chałubiec sp9eno